Głusza – recenzja reportażu
„Głusza” – pierwszy raz po tę pozycję sięgnąłem rok w 2024 roku w formie audiobooka. Miała dla mnie wymiar osobisty, a kolejny raz, przygotowując się do spotkania z autorką w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej w 2026 roku. Nakład w wielu księgarniach jest wyprzedany, a chcąc wypożyczyć tę pozycję w poznańskich bibliotekach, musiałbym dokonać rezerwacji oczekującej. Na szczęście pozostała możliwość zakupu ebooka.
Reportaż Anny Goc dotyczący sytuacji osób g/Głuchych w Polsce ukazał się nakładem Wydawnictwa Dowody w 2022 roku, a w kolejnym uzyskała Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego w 2023 r. za najlepszy reportaż literacki, co stanowi rękojmię dobrej polskiej literatury faktu.
A jest to reportaż niezwykle pogłębiony w pracy nad tematem, ponieważ autorka rozmawiała z Głuchymi ponad 7 lat przed jego wydaniem. To niezwykle długi proces, który umożliwił jej stworzenie reportażu pogłębionego i empatycznego. Jednocześnie autorka poprzez historię swoich rozmówców, oddaje im uprawnione miejsce. Z „Głuszy” można dowiedzieć się, że Głusi w Polsce jako obywatele nie komunikują się w języku urzędowym, czyli języku polskim. Że system edukacji przez lata oczekiwał, że Głusi będą „pięknie mówić”, przez co poddawano ich od dzieciństwa często okrutnym ćwiczeniom, które miały nauczyć ich języka polskiego fonicznego.
A przecież G/głusi mają swój pełnoprawny język, a jest nim polski język migowy, w skrócie: (PJM). A za językiem podążają kultura, sztuka i jego regionalne zróżnicowanie.
Anna Goc została obdarzona wyjątkowym zaufaniem, bo okrucieństwo historii, które zawarte są w „Głuszy”, sprawiają, że trudno mi uwierzyć, że wydarzyły się kilka czy kilkanaście lat temu w sercu Europy i podobne dzieją się do dziś.
W tym wszystkim chodzi o wyobcowanie językowe. Świat, w którym rzeczywistość głuchych pozostaje w ciszy, niezauważana i pomijana.
O ile społeczeństwo obywatelskie i pokój między społecznościami buduje się poprzez dialog, o który apelują zewsząd na całym świecie różne strony interesów: od polityków przez ruchy obywatelskie, kaznodziejów i opłacanych terapeutów; o tyle po lekturze reportażu Anny Goc odniosłem gorzką refleksję, że jako społeczeństwo porzuciliśmy chęć integracji.
Bo czym innym można wytłumaczyć udział kilkuletniego dziecka przy porodzie matki, które musi przekazać informację o tym, że nie udało się uratować malutkiego dziecka. Czym można wytłumaczyć brak nauki języka migowego przez rodziców własnego głuchego dziecka?
Wyobcowując Głuchych językowo, tworzymy równoległe światy, które dzięki takiej pozycji jak „Głusza”, mogą znaleźć punkt styku.
Reportaż Anny Goc, osoby słyszącej, jest próbą oddania tych historii w sposób dla nas wygodny i dostępny – bo w języku „słyszaków”. Jednak podkreślić należy, że Anna Goc, swoim reportażem nie jest rzeczniczką społeczności Głuchych, a narracja jest pozbawiona wyolbrzymień i nacechowania emocjonalnego.
Emocje przychodzą do odbiorcy ze złożoności treści.
Dawid Ligocki

